Miroslav Žamboch - W służbie klanu

Cześć, nareszcie mam dla Was opinię książki a nie zbioru opowiadań czy jakieś posty o niczym aby tylko pokazać iż nie porzyuciłem bloga. Jeśli śledzicie tego bloga od jakiegoś czasu możliwe iż widzieliście moje opinie dwóch książek tego autora i macie jako takie pojęcie o nim. Dla nowych czytelników chciałbym w tym wstępie przybliżyć twórczość Miroslav'a Žambocha, który tworzy książki z gatunku sci-fi bądź fantastyki jednak wrzuca w swoje światy wiele oryginalnych elementów. No dobra, nie przeciągając dłużej zapraszam poniżej do właściwej opinii książki.

----------------------------------------------------------------------------------------------

Okładka:


-----------------------------------------------------------------------------------------------------

Opis marketingowy:

Brutalny świat zajadłej wojny klanów. Wszystko co najlepsze z Żambocha.
Herbert Ducatti wydobywa aktywne drogie kamienie dla klanu czarodziejów w Górach Północnych. Nie jest łatwo, bo skoncentrowana tam magia w przeciągu kilku godzin potrafi wypalić mózg każdego zwyczajnego człowieka. Na dużej głębokości wystarczy do tego kilka sekund. W Głębinie mogą przeżyć jedynie czarodzieje.
Kamieni pożądają wszystkie klany. A o to, czego chcą wszyscy, zazwyczaj toczy się krwawa walka.
Herbert Ducatti chce tylko przeżyć… Chciał… przynajmniej na początku.

źródło opisu: fabrykaslow.com.pl

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Opinia:

"W służbie klanu", książka z gatunku fantastyki gdzie magia jest czymś normalnym. Jednak magowie potrzebują kamieni w które mogą wplatać swój dar układając je w odpowiednie wzory i tworząc kamienie do określonych czynności. Leczących, ogrzewających czy tym podobnych. Niestety praca przy ich wydobywaniu jest bardzo niebezpieczna dla osób nie obdarzonych talentem magicznym i może powodować nieodwracalne zmiany [nie będę mówić jakie, w książce się dość szybko tego doweicie]. Głóny bohater którego losy śledzimy to Herbert, mężczyzna o znikomym talencie magicznym przysłanym przez klan do kopalni w charakterze kopacza/górnika. Nie będę tu pisał o talencie bohatera gdyż jest to ciekawy wątek i nie chciałbym pozbawiać Was przyjemności samodzielnego jego odkrycia, jak również innych aspektów historii. Dlatego może skręcimy na inny grunt aby przez przypadek nie zachaczyć o żaden spoiler. Klany, które konkurują ze sobą o kamienie i władzę. Porównałbym je do korporacji z "Wojny Absolutnej" tego autora, mimo że nie aż tak krwiożercze i w większości przypadków starają się ostrożnie pokojowo ze sobą współpracować. W którymś momencie książki było wspomniane, że porozumienie międzyklanowe w razie ataku [wojny] jednego klan na drugi nakazuje innym klanom wspomaganie napadniętej strony oraz tak długie atakowanie agresora póki ten nie podda się. Później w zależności od zamożności klanu agresora wypłaca on karę, i jest ona na tyle wysoka by działać zniechęcająco na wszystkie. Nasz kopacz na kartach książki zmienia się, na wielu płaszczyznach, ale to również musicie sami odkryć. Książka jest pisana takim stylem iż strony przewijają się całymi setkami. Osobiście te prawie 480 stron przeczytałem w dwa dni z czego pierwszego dnia tylko około 150 gdyż czas bardzo mnie ograniczał. Więc sami widzicie jak bardzo mnie ona wciągnęła. 




Profil książki na lubimy czytać:

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/231351/w-sluzbie-klanu

Komentarze